Czwartek, 2 września 2010, życzenia dla: Stefana i Juliana

Read about this project in English English version      Contact foreigners Contact foreigners  

Aktualności Baza danych Przy granicy Imprezy Publikacje Repertuary
    Szukaj w: 


Kliknij zdjęcie, aby je powiększyć:

<img src="img/ico_foto_blue.gif" alt="" width="12" height="10" border="0"> Piotr Uszok
Piotr Uszok
<img src="img/ico_foto_blue.gif" alt="" width="12" height="10" border="0"> Piotr Uszok
Piotr Uszok
<img src="img/ico_foto_blue.gif" alt="" width="12" height="10" border="0"> Piotr Uszok
Piotr Uszok



Załączniki nie zostały dodane.



   Więcej aktualności

Teatr Konesera - cykl mistrzowskich spektakli w Tychach

Siła Śląskiego Bluesa - koncert zespołu Dżem w Wiśle

„Carmina burana” w Spodku

Młody Pszoniak poszukiwany!

Grupo Aranea projektuje dla Miejskiego Centrum Kultury w Mysłowicach!

Taniec nie zna granic






 Strona główna    Więcej aktualności    Wersja do druku

Fotografia - moje drugie „ja”. Rozmowa z Piotrem Uszokiem





Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Piotrem Uszokiem - prezydentem Katowic i pasjonatem fotografowania. Jego prace będzie można oglądać od 3 lutego w Galerii Katowice ZPAF.

Wiesława Konopelska: Fotografia stała się jedną z najważniejszych Pana pasji…
Piotr Uszok: - Rzeczywiście, obok gry na gitarze, roweru, nart, pływania. Jednak początki związane były z fotografią. Do dzisiaj wspominam mój pierwszy aparat fotograficzny, który dostałem od ojca - był to Beirax produkcji niemieckiej, którym można było robić zdjęcia w formacie 6 na 6 i 6 na 9. I od tego się zaczęło. Potem była pierwsza lustrzanka Start, którą będąc uczniem technikum radiowo-telewizyjnego, obecnie technikum imienia Abramowskiego, zabierałem na wycieczki. Wtedy powstały - w mojej ocenie - fantastyczne zdjęcia w rejonie Morskiego Oka. Mam je do dzisiaj.

A potem pierwsze przymiarki do własnej obróbki zdjęć..
- To dlatego, że moja siostra uczęszczała do technikum fotograficznego. Pamiętam ciemnię, która powstała oczywiście w łazience - powiększalnik Krokus, kuwety, odczynniki, godzinne wysiadywanie w tej naszej ciemni. Wtedy pracowałem sam nad zdjęciami od początku do końca.

Siostra była pierwszym nauczycielem?
- Raczej konsultantem. Wtedy dużo rozmawialiśmy o fotografii.

Przełom lat 70. i 80. to początki fotografii kolorowej. Jak sobie pan z nią radził?
- Nie próbowałem już swoich sił w obróbce koloru, to było dla mnie zbyt skomplikowane. Kolejnym przełomem dla mnie było wejście fotografii cyfrowej. Przy błonach fotograficznych to były i koszty, i czas, i selekcja tego, co chciało się fotografować. Aparat cyfrowy znacznie ułatwia decyzje co do fotografowanych obiektów. Nie ma już ograniczeń 12 czy 36 klatek na filmie.

Zachował Pan swoje dawne aparaty?
- Mam wszystkie - także zenith, który służył mi dosyć długo, jest pentax, practika i wspaniały canon.

Aparat cyfrowy ułatwia wykonywanie zdjęć?
- Podczas wędrówek zawsze towarzyszy mi aparat. Lubię obserwować ludzi, ich twarze, krajobraz…

Tak było od samego początku Pan przygody z fotografią, czy najpierw były tzw. domowe zdjęcia wykonywane przy okazji uroczystości rodzinnych?
- Właśnie nie, wychodziłem z aparatem na zewnątrz. Wolałem podglądać na przykład ludzi odpoczywających w Dolinie Trzech Stawów - powstało dużo takich zdjęć. Przeglądałem je ostatnio przy okazji kopiowania na twardy dysk.

Czym dla Pana jest fotografia?
- Fotografia to instrument, dzięki któremu mogę rejestrować otoczenie. Wydaje mi się, że człowiek z aparatem powinien być niewidzialny, a przy pomocy urządzenia jakim jest aparat rejestrować zjawiska dziejące się wokół niego. Sztuką nie jest patrzenie przez obiektyw ale dostrzeżenie tego niepowtarzalnego, uchwycenie chwili. Ważna jest konstrukcja kadru, który za chwilę będzie inny. Niejednokrotnie widzę, że ludzie, dysponujący fantastycznym sprzętem nie potrafią wykorzystać potencjału tej maszyny.

Czego Pan szuka w tych ujęciach ludzkich twarzy, zachowaniach, w zderzeniu z naturą?
- Szukam na przykład specyfiki ukształtowania terenu, lubię patrzeć jak wkracza do Katowic jesień, jak wszystko się wokół zmienia - także ludzie. To widać w szerszych planach jak i detalach. To fascynujące. Lubię takie zdjęcie, wykonane nieopodal, w Dolinie Trzech Stawów - to są po prostu dwie topole na tle zachodzącego słońca - wydawać się może, że nic bardziej banalnego. Ale jakie one są wspaniałe, niepowtarzalne!

Wystawa będąca przecież debiutem Pana jako fotografa, ma tytuł „Człowiek i natura”. Pewnie podczas zagranicznych wojaży też nie rozstaje się Pan z aparatem. Czy również interesuje Pana w egzotycznych sceneriach ta relacja: człowiek - natura?
- Absolutnie tak - nie inaczej niż podczas wycieczek po pobliskiej okolicy.

Wystawa w Galerii „Katowice”, to Pana debiut wystawienniczy?
- Och, tak. Nawet się speszyłem, kiedy padła taka propozycja. Jest przecież tylu znakomitych artystów.

Ale wystawa pokazuje nie tylko „produkt”, pokazuje też drugą stronę - osobę, która zdjęcia wykonywała. To nie są „pocztówki”, stereotypowe zdjęcia „z wakacji”. W Pana zdjęciach pojawia się często jakiś problem, zjawisko do sfotografowania.
- Zdaję sobie z tego sprawę, że poprzez zdjęcia odkrywam część mojej dość intymnej strony, wrażliwości. To specyficzna metoda poznawania drugiego człowieka.

Gdyby nie był Pan związany z wykonywaną od lat profesją, widział by się Pan w roli fotografa, czy pasja mogłaby przerodzić się w sposób na życie?
- Obawiam się, że nie potrafiłbym wykonywać zdjęć na zamówienie, nie chciałbym działać w sposób sformalizowany. Moje widzenie świata poprzez obiektyw nie jest niczym zmącone - żadną opinią, zadanym tematem, robię to co lubię i sposób w jaki potrafię najlepiej. A mam dość krytyczny stosunek do swoich prac.

Tak więc fotografia pozostała dla Pana najważniejszym hobby.
- Jeżdżąc na rowerze, na nartach czy wybierając się na inne eskapady czy to w góry czy nad morze zawsze zabieram ze sobą aparat. Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Jest tyle chwil do sfotografowania.

A jak to jest u Pana z oglądaniem fotografii. Czy też znacznie częściej wraca się do tych zreprodukowanych na papierze, wklejonych do albumu, czy wrzuconych do szuflady, niż to tych skopiowanych na dysk komputera?
- Fotografia to także swego rodzaju magia. Odbitki fotograficzne ją mają - te na dysku już nie. W święta robiłem małe porządki w swoich zdjęciach - część muszę wykonać jako odbitki, bo zarzuciłem ich wykonywanie. Tych w komputerze się nie ogląda! Kiedyś przywiązywało się znacznie większą wagę do każdego ujęcia, teraz wykonuje się ich setki, bo zawsze można coś skasować.

Pana wystawa jest również wyjątkowa z innego powodu - po raz pierwszy osoba publiczna pokazuje swoją drugą naturę, co jej w duszy gra, pokazuje inny kawałek własnego „ja”. Być może w ten sposób otworzą się i inni, którzy także mają przecież swoje pasje i zainteresowania. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Wiesława Konopelska

wystawa: Piotr Uszok „Człowiek i natura”
termin: 3.02.2010, godz. 17.00
miejsce: Galeria Katowice ZPAF, ul. Św. Jana 10




Data aktualizacji: 24 stycznia 2010


Wybrane zdjęcie z galerii



  Komentarze  Dodaj swój komentarz  

Do tego artykułu jeszcze nikt nie dodał komentarzy. Bądź pierwszy!








Zaprzyjaźnione miejsca w sieci:
Art Naif Festiwal
Jazz w Ruinach
rok.czestochowa.pl
Śląska Fotografia Prasowa
Regionalny Ośrodek Kultury Bielsko-Biała
www.naszlakachtradycji.art.pl - Miejsca związane z kulturą ludową na pograniczu polsko-słowackim, obszar Euroregionu Beskidy i najbliższe sąsiedztwo
Województwo Śląskie
Etnofoto PL-CZ
Etnofoto PL-SK
      Informacje ogólne | Kontakt | info@silesiakultura.pl | www.rok.bielsko.pl
   © 2005 Regionalny Ośrodek Kultury w Bielsku-Białej. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kiragadesign
Rozbudowa i promocja portalu zrealizowana przy pomocy finansowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.