
 |
Kliknij zdjęcie, aby je powiększyć:
|
 |


|






 |
Wybrane zdjęcie spośród ostatnio dodanych do Śląskiej fototeki kulturalnej.


Śląska Fotografia Prasowa 2009 - CYKL: OKNA BOŻEGO CIAŁA - Foto: Arkadiusz Ławrywianiec, 10.06.2009, ŚWIĘTOCHŁOWICE LIPINY

|
 |
|


 |
Obiektywnie śląskie
Celem konkursu fotograficznego na fotoreportaż o Śląsku pod tytułem Obiektywnie...
|
 |


|

|

 |

Sekrety dawnego Jaworza


Kurort. Sekrety dawnego Jaworza - taki tytuł nosi sztuka teatralna napisana przez Janusza Legonia, której prapremiera w reżyserii Kuby Abrahamowicza odbędzie się 5 września 2010 roku o godz. 20.00 w jaworzańskim amfiteatrze.
Muzykę do przedstawienia napisał Krzysztof Maciejowski, choreografię stworzyła Katarzyna Zielonka, scenografię opracował Tomasz Drabek. Na scenie występują znani aktorzy Teatru Polskiego w Bielsku-Białej: Rafał Sawicki (John), Tomasz Drabek (Kwisda), Marta Gzowska-Sawicka (Dama) oraz amatorzy z Jaworza. Wśród nich, obok młodzieży szkolnej, pasjonaci aktorstwa, a także osoby znane w Jaworzu, pełniące odpowiedzialne funkcje w lokalnych instytucjach (Kole Gospodyń Wiejskich, Gimnazjum, Związku Emerytów i Rencistów, Zespole Regionalnym Jaworze) i samorządzie (Urząd Gminy i Rada Gminy).
To artystyczne przedsięwzięcie zostało realizowane w ramach projektu Digitalizacja najcenniejszych dokumentów rodziny Saint Genois d'Anneaucourt - i co dalej? Promocja dziedzictwa kulturowego Gminy Jaworze, współfinansowanego przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2007-2013.
Kolejny pokaz odbędzie się w tym samym miejscu w maju 2011 roku.
O czym jest to przedstawienie?
Akcja dzieje się w Jaworzu, w roku 1873. Od dziesięciu lat działa tu uzdrowisko żętyczne, cieszące się coraz większą popularnością. Zaczyna się szczytowy okres jego rozwoju pod rządami rodziny Saint-Genois d'Anneaucourt.
Za około dekadę uzdrowisko zacznie podupadać, aż wreszcie majątek zostanie w 1906 roku w drodze licytacji przejęty przez hrabię Larischa. Po II wojnie światowej w pałacu umieszczony zostanie najpierw dom dla sierot wojennych, a po 1956 roku zlokalizowany będzie tam Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy (poprawczak). W XXI wieku niegdysiejszą siedzibę znamienitego rodu właścicieli Jaworza strawi ogień. Na razie jednak nic nie zapowiada takiego biegu wypadków.
Jest 22 września, imieniny Maurycego. W uzdrowisku trwają przygotowania do uroczystych imienin hrabiego Moritza, w których wezmą udział wszyscy mieszkańcy Jaworza, bez względu na stan i wyznanie, a także goście kuracyjni. Orkiestra powołanej niedawno straży pożarnej odbywa próby do koncertu, chór ćwiczy pieśń o żętycy, w pałacowej kuchni powstają kulinarne specjały, a tajemniczy John - rezydujący w pałacu daleki krewny pana hrabiego, który uciekł z Paryża po klęsce Komuny Paryskiej - przygotowuje przy pomocy jaworzańskich chłopów niezwykłe widowisko, w którym teatr łączy się z eksperymentem spirytystycznym. Próba widowiska wywołuje skandal.
Okazuje się, że to wizja przyszłości Jaworza sprzeczna z przewidywaniami i nadziejami wszystkich: jakoby kiedyś uzdrowisko miało upaść, ludzie różnych narodowości i wyznania stać się wrogami, a w pałacu zamieszkają sieroty, aż wreszcie strawi go ogień.
Nic przecież nie zapowiada takiego biegu wypadków! Hrabia Moritz zabrania publicznej prezentacji widowiska. Johnowi każe wyjechać, a rozpoczynając uroczystość zwraca się do poddanych i kuracjuszy z przemową podkreślającą wartość wspólnej pracy dla dobra wspólnego. Miłość, która mogła się zrodzić pomiędzy Johnem i Marią - piękną kuracjuszką ze Lwowa - niestety nie ma szans.
O postaciach
Postacie Hrabiego Moritza Saint-Genois oraz Edwarda Kwisdy, jego plenipotenta zarządzającego Jaworzem, oparte są na źródłach historycznych. Postać Johna inspirowana jest dwójką słynnych w II poł. XIX w. w Paryżu artystów teatru lalek i iluzjonistów, występujących po pseudonimami John Hewelt i Dicksonn, pod którymi ukrywali swoje pochodzenie z rodu Saint-Genois du Grand-Breucq (to starsza, belgijska linia rodu). Nie wiemy, czy któryś z nich był kiedykolwiek w Jaworzu, ale historycy piszą, że po klęsce Napoleona znalazł w Jaworzu schronienie francuski krewny rodziny Saint-Genois imieniem Arnold. Upamiętniała to w parku pałacowym, nieistniejąca dzisiaj, kolumna z kapitelem ozdobionym rzeźbą napoleońskiego kapelusza z wieńcem laurowym. Napoleon był wrogiem Austrii, której jaworzańscy hrabiowie byli lojalnymi obywatelami. Zdaniem autora wolno więc nam myśleć nie tylko o tym, że panowie Jaworza utrzymywali jakieś kontakty z francuską linią rodu, lecz także o tym, że Saint-Genois z Francji mogli traktować Jaworze jako schronienie w razie kłopotów politycznych. Reszta postaci - czyli żona pana Kwisdy, kuracjuszki, jaworzańscy górale i góralki oraz pałacowe kucharki - to wytwór autorskiej fantazji.
Czy dziewiętnastowieczny projekt Jaworze mógł się udać?
- Tworzymy pewien mit o Jaworzu, wypełniając emocjonalną treścią fakty wydobyte ze źródeł historycznych. To po prostu ciekawe. Pobudza też do refleksji. Czy dziewiętnastowieczny projekt Jaworze mógł się udać? Inne plany miała wówczas wielka historia. Ale tamte ambicje mogą inspirować. Przecież za sto lat ktoś będzie patrzył na to, co pozostało po nas. I porównywał - komentuje Janusz Legoń.
(kd)
|
 |
|