Piotr Bujak. „Chłopcy do bicia”

Piotr Bujak, w ramach projektu Służbówka, przeciwstawia różne perspektywy widzenia związane z funkcjonowaniem policji. Pierwsza z nich obrazuje nadużycia władzy wobec obywatela, druga podkreśla brutalność systemu wobec szeregowego funkcjonariusza.
image

Kōban
Artysta zestawia pracę audio – wywiad przeprowadzony z polskim funkcjonariuszem, z instalacją przestrzenną nawiązującą do osobistych doświadczeń z Japonii. Przebywając na kilkuletnim pobycie naukowo-badawczym w Tokio, wyróżniając się wyglądem, między innymi przez liczne tatuaże, kojarzone w kulturze japońskiej ze środowiskiem przestępczym, często bywa przedmiotem zainteresowania miejskich funkcjonariuszy. Przeszukiwanie na środku ulicy jest tam społecznie akceptowane, ma bowiem służyć szeroko rozumianemu dobru publicznemu. Maria Depta z Uniwersytetu Łódzkiego, na podstawie swoich badań w artykule Prawa i wolności konstytucyjne a działanie japońskiej policji, dokonuje prześwietlenia modelu pracy japońskich funkcjonariuszy. Dla Japończyka poddanie się osobie, która stoi wyżej w hierarchii jest sprawą honorową. Regularne nadużywanie uprawnień spotyka się z wyrozumiałością społeczną, ponieważ służy celom wyższym. „Nadrzędne są prawa do życia, wolności i dążenia do szczęścia. Jednakże nie mogą one stać w sprzeczności z dobrem publicznym.” W związku z tym obywatel może być bez powodu przesłuchiwany, przeszukiwany, przetrzymywany w areszcie nawet przez miesiąc, psychicznie i fizycznie maltretowany. W Tokio jeden policjant przypada na dwustu dziewięćdziesięciu mieszkańców. Kōban – najmniejszy posterunek policji w Japonii, sygnalizuje obecność funkcjonariusza czerwonym światłem. Przez władze wykorzystywany jest do budowania pozytywnego wizerunku policji. Tej samej, która potrafi przesłuchiwać bezprawnie obywatela tak długo, aż przyzna się do winy, także w przypadku zagrożenia karą śmierci. „Spotyka się przypadki zmuszania przesłuchiwanych do rozebrania się w pokoju przesłuchań i załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych w obecności funkcjonariuszy.” Nagminnie dochodzi do naruszeń nietykalności osobistej. Co pół roku policjant z takiego posterunku wychodzi do okolicznych mieszkańców i spisuje ich najbardziej wrażliwe dane. „Policjant jest wpuszczany do domu, staje się członkiem grupy.” Społeczeństwo to pochwala. Tak opresyjny i kompletnie archaiczny model porządkowej służby publicznej stoi w wyraźnym kontraście do powszechnej wizji Japonii jako kraju wysoko rozwiniętego.

 

Monogłos
Z analizowanych wypowiedzi polskich policjantów można odczytać dominującą frustrację. Mają oni dość marnych pensji, nadmiaru obowiązków, narzekają na warunki zatrudnienia. „Nie zgadzamy się na trwające od wielu lat lekceważenie naszego zaangażowania i poświęcenia służbie innym. Domagamy się prawa do godnego życia i zapewnienia przyszłości dla naszych rodzin i najbliższych” – czytamy w apelu Komitetu Protestacyjnego NSZZ Policjantów. Szeregowi funkcjonariusze są „gnojeni” przez własnych przełożonych, prawo i społeczeństwo. Dodatkowo dochodzi do tego obciążenie psychiczne. „Mój weekend składa się czasami z morderstw i gwałtów, a wsparcie psychologiczne mamy takie, że lepiej tam nie chodzić.” Wizyty u psychologa rzucają złe światło na funkcjonariusza. Na nikogo nie można liczyć. Nikt za nic nie podziękuje. Określenia typu „pies” czy „glina” stały się tak powszechne, że przestały być rażące. Policjant i obywatel stoją po dwóch stronach muru, żyją w równoległych rzeczywistościach. Dla obywatela kontakt z przedstawicielem władzy jest zawsze opresyjny. W prezentowanej na wystawie instalacji audio słyszymy całość rozmowy z funkcjonariuszem. Artysta celowo zrezygnował z montażu materiału. Dzięki temu zabiegowi wszystkie emocje wynikające z nieporozumień światopoglądowych na linii policjant-artysta, dotyczących takich pojęć, jak sztuka czy ofiara, są bardzo wyraźne. Kuratorka oraz artysta, rozmawiając z innymi funkcjonariuszami, usłyszeli zasadniczo te same zdania i opinie, ten sam ton wypowiedzi.

 

Śmierć
Policja, której nazwa wywodzi się od słowa politea – znaczącego jednocześnie państwo i społeczeństwo, staje się, w tym literalnym znaczeniu, utopijnym, demokratycznym marzeniem. Europejskie społeczeństwo uznałoby działanie policji japońskiej za przejaw państwa policyjnego. Jednocześnie nowożytny model funcjonowania policji ma swoje korzenie w XVIII-wiecznej Ameryce Północnej, gdzie (szczególnie w południowych Stanach USA) uzbrojone patrole złożone z białych obywateli były wykorzystywane do kontrolowania niewolników i pacyfikowania przejawów buntu. Sam termin policing the slaves jest powszechnie używany w profesjonalnych opracowaniach do opisu tego zjawiska. Polscy funkcjonariusze żalą się, że ani państwo, ani społeczeństwo nie stoją po ich stronie. W jednym z wywiadów z emerytowanym policjantem pojawia się stwierdzenie, że praca w policji to droga donikąd. W nagraniu prezentowanym na wystawie słyszymy, że: „policjant to jedyna osoba w tym kraju, która na dzień dobry jest winna i musi udowadniać swoją niewinność, a dla prokuratora uje... policjanta to jest bardzo dobry wynik (...) tylko drugi policjant cię zrozumie, tylko drugi policjant cię obroni...” W tej samej rozmowie słyszymy także o innym aspekcie wzmacniania muru pomiędzy policją a społeczeństwem – o nadużyciach władzy. „Mam prawo kazać ci się tu rozebrać bez powodu – niektórzy to wykorzystują, inni nie, to zależy od człowieka.” Aby to zrozumieć, nie potrzebujemy już kolejnych doświadczeń typu stanfordzki eksperyment więzienny, podczas którego fikcyjni strażnicy już w drugim dniu badania znęcali się nad fikcyjnymi więźniami. Testy psychologiczne, które trzeba przejść, aby dostać się w szeregi policji, nie spełniają swojej roli. Dodatkowo wizerunek „gliny” w popkulturze nie sprzyja budowaniu relacji funkcjonariusz – obywatel. Aktualnie 50% polskich policjantów chce odejść, kolejne 40% rozważa to w przyszłości. Sytuacja się zaostrza, według jednego z młodych funkcjonariuszy policji już nie ma. „Dziś na kasie w supermarketach można zarobić więcej. A kasjerowi nie grozi, że w pracy dostanie w twarz, będzie marzł, zajmował się trupami, lub że prokurator będzie miesiącami prześwietlał jego decyzje” - mówi funkcjonariusz w jednym z telewizyjnych wywiadów. Jerzy Dziewulski, emerytowany policjant, w książce o swojej służbie, pisze: „Miałem marzenia jak każdy gliniarz (...) rezygnujesz z marzeń, a wtedy umierasz (...) możesz sobie co najwyżej wybrać rodzaj śmierci”.

Policjant, który zgodził się na rozmowę z artystą, po odsłuchaniu nagrania, chciał dodać jedną ważną dla siebie kwestię: pomimo, że moje wypowiedzi w większości opisują negatywną stronę pracy Policji, to nie ma to na celu szykanowania tej formacji, lecz właśnie ukazanie ludziom, którzy bardzo rzadko mają możliwość zobaczenia naszej pracy od środka, że mimo całego tego marasu, są tacy ludzie, którzy są gotowi znosić to wszystko, by pomagać innym. Że znaczna część Policjantów świadomie godzi się na te warunki, by inni mogli czuć się bezpieczni. I właśnie za to należy im się choćby ten jeden uśmiech, to jedno „dzień dobry” na ulicy.

 

Piotr Bujak (ur. w 1982 r. w Będzinie) – artysta interdyscyplinarny, poruszający się pomiędzy sztuką video, instalacją i sztuką obiektu. Autor tekstów i aktywista kulturalno-polityczny. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz San Francisco Art Institute w USA. Stypendysta Fundacji Fulbrighta oraz Rządu Japonii. Doktorant Wydziału Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, realizujący grant artystyczno-badawczy na Tokijskim Uniwersytecie Sztuki. Wychowanek Lynn Hershman i Stephanie Syjuco. Zainteresowany łączeniem punkowej kultury kontestacji, minimalizmu, konceptualizmu, neoawangardy, sytuacjonizmu, appropriation art i dyskursu krytycznego. Opierając na strategiach Low Budget, Quick and Dirty, Do It Yourself i Hit and Run, w swojej pracy twórczej zajmuje się głównie zagadnieniami związanymi z patologiami neoliberalizmu, przemocą, tożsamością, dziedzictwem kulturowym i polityką. Często eksperymentuje z przedmiotami znalezionymi i produktami konsumenckimi.

 

Służbówka to długofalowy projekt artystyczny. Jego nadrzędnym celem jest aktywizacja lokalnych społeczności poprzez wprowadzenie sztuki w ich codzienne życie. Kluczowy dla programu jest fakt potraktowania sztuki podczas procesu edukacji jako narzędzia działającego w rzeczywistym świecie. Odpowiada również na problem braku uczestnictwa w wydarzeniach w polu sztuk wizualnych i pokrewnych im dziedzin artystycznych dla mieszkańców miasta, szczególnie tych pochodzących z trudnych środowisk. Nazwa projektu pochodzi od miejsca, w którym docelowo są prezentowane efekty projektu: jednego z pomieszczeń CSW Kronika, będącego niegdyś pomieszczeniem dla służby. Wykorzystując je w tym celu oraz zachowując tę pierwotną nazwę, chcemy symbolicznie odwrócić role: pomieszczenie galerii ma pełnić funkcję służebną społecznościom wykluczonym, być miejscem, w którym będą one mogły wyrazić siebie w twórczy sposób. Z założenia projekt ma dawać głos społecznościom niesłyszalnym, defaworyzowanym, takim jak na przykład pewne grupy zawodowe o charakterystycznych problemach, mniejszości narodowe, długotrwale bezrobotni. Realizacja zadania polega na stworzeniu wystawy wokół problemu konkretnej grupy społecznej, wspólnie z jej przedstawicielami.

powiązane miejsca kultury:





komentarze

dodaj komentarz
jeszcze nie dodano komentarza
dodaj komentarz