Trzy wystawy w ramach cyklu Służbówka

CSW Kronika zaprasza 25 maja na otwarcie czterech wystaw, z których trzy powstały w ramach cyklu Służbówka. Będą to „Wielość rzeczywistości. Dla Eufemii Ifigenii” Aleki Polis, „Fizyka spędzania czasu” Macieja Cholewy oraz „Lepiszcze i rękoczyny” Patrycji Orzechowskiej.
image

Aleka Polis. Wielość rzeczywistości. Dla Eufemii Ifigenii

 

Istnienie, które miało wypełnić moje życie, okazało się niemożliwe - stało się niespełnionym marzeniem o kimś, kto miał zmienić bieg mojego losu. Nie potrafiłam zapomnieć i zostawić NieIstnienia w prosektorium. Potrzebowałam stworzyć moje własne obrządki, aby ulżyć sobie w cierpieniu. Potrzebowałam stworzyć słowa, aby móc uwolnić emocje. Stanęłam przed rzeczywistością, na którą nie miałam wpływu. Kształt i forma rozpadają się po śmierci. Tak jakby kształt zachowywał energię, a rozpad ją uwalniał.

 

Aleka Polis (Aleksandra Polisiewicz) - artystka, feministka, aktywistka, eksperymentatorka. Absolwentka Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, doktorantka na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. W swoich realizacjach posługuje się wideo, fotografią cyfrową, malarstwem. Tworzy animacje, filmy dokumentalne, performance, miejską partyzantkę, obiekty, manifesty. Współtworzy z innymi tymczasowo i długoterminowo. Przekształca życie w sztukę i sztukę w życie. Podejmuje między innymi tematy związane z tożsamością, podmiotowością, władzą, wykluczeniem, nierównością społeczną. Do ważniejszych prac artystki należą: "Bestiarium Podświadomości", "Matryca", "IBM Dedicated", "Wartopia", cykl performeso-protestów "Rosa Rotes", "Błąd w czasoprzestrzeni", "krajobrazy przed- i po-rewolucyjne". W latach 2004 - 2014 współpracowała z czasopismem OBIEG, gdzie założyła i prowadziła eksperymentalną telewizję OBIEG.TV. Brała udział w licznych wystawach w Polsce i za granicą. Mieszka w Warszawie.

 

 

 

__________________________________________________________________________________________

Maciej Cholewa. Fizyka spędzania czasu

Co pojawiło się w mojej głowie, kiedy Maciek Cholewa opowiedział mi o swojej planowanej wystawie.

 

Nie wiem kim oni są, ale wiem, że są. Istnieją w sposób trochę inny, trochę jak element pejzażu. Trwają tak, jak na przykład trwa drzewo. Chociażby ten facet w Markach pod Warszawą. Mijaliśmy go, jadąc w wakacje na Suwalszczyznę. Stał na rogu, patrzył na samochodowy korek. A my, stojący w korku, patrzyliśmy na niego. Kiedy wracaliśmy po dwóch tygodniach, facet stał dokładnie w tym samym miejscu. Minęły lata, wybudowano trasę ekspresową na Białystok i nie jeździmy już w wakacje przez Marki. Może w Markach nie ma już korków, ale jestem pewien, że on ciągle tam stoi. To jest chyba jakiś inny strumień czasu. Może nawet spowolniony metabolizm. Ale nie jest to hibernacja, nie można powiedzieć, że facet nic nie robi. Przecież stoi, patrzy. Czasem wykona jakiś gest, czasem gdzieś pójdzie, ale na pewno wróci i będzie.
Oni są wszędzie – w miastach i na wsi. Mają swoje rewiry, które znają jak nikt inny. Mężczyźni i kobiety. Siedzą w oknach, na ławeczkach, albo stoją - to tu, to tam. Albo powoli krążą ustaloną trasą. Zazwyczaj są w średnim wieku. Być może to oni, kiedy byli młodzi, siedzieli na przystanku i skubali słonecznik. Tym co ich łączy jest alternatywny przepływ czasu. Nie jestem pewien czy jest to przepływ gorszy od tego, do którego my jesteśmy przyzwyczajeni. Z naszej perspektywy analogia z czarną dziurą wydaje się trafna. Oni są zbyt słabi - grawitacja inercji zasysa ich wgłąb siebie. Nie są w stanie wydostać się z punktu zero. Żyją poza horyzontem zdarzeń. Za młodu są wkurwieni, że zdarzenia są poza ich zasięgiem. Mają energię, która mogłaby ich pchnąć w wir ekscytujących reakcji łańcuchowych. Tymczasem wszystko dzieje się gdzie indziej, a oni tkwią na przystanku, wiecznie w punkcie startowym, bez perspektywy na start. Rozpierająca ich energia zamienia się w sterty łupin po słoneczniku, czasem co najwyżej eskalując w osmalone rozkłady jazdy. Kiedy są starsi energia opada. Czasem próbują jeszcze zaklinać rzeczywistość, jak ten człowiek z filmu Maćka Cholewy, wabiący zdarzenia choreograficzną mantrą. Jednak jak zwykle nic się nie zdarza. Cofająca się ciężarówka, którą pilotuje z taką wprawą nie pojawia się. Układ coraz bardziej zmęczonych gestów staje się abstrakcyjny i absurdalny.
Nie wiem, kim oni są. Nasza percepcja może w nich widzieć wykluczonych. A co, jeśli są oni obywatelami rzeczywistości równoległej? Jeśli przystanek poprzez skumulowaną energię i czas staje się czasoprzestrzennym tunelem? Łupiny słonecznika jako gwiezdny pył? Mogę sobie folgować takim żarcikom, ale mówiąc całkiem serio uważam, że możemy się od nich niejednego nauczyć. Kalendarz wypełniony pragmatycznymi zadaniami do wykonania, przemnożony przez rosnącą populację to prosta droga do katastrofy jedynego świata, który jest nam znany.
Kilka tygodni temu świat mediów obiegła pierwsza w historii fotografia czarnej dziury. Czarna dziura faktycznie jest czarna. Maciek Cholewa pokazuje prace o czasoprzestrzennym aspekcie wykluczenia. Moje stereotypowe postrzeganie świata jest faktycznie stereotypowe.

 

Andrzej Tobis

 

Maciej Cholewa (1991) – artysta sztuk wizualnych. Tworzy instalacje, obiekty, video. Bazuje na autorskich tekstach literackich. Skupia się na tematach związanych ze społecznością lokalną, małymi miastami oraz interpretacją tekstów kultury. Stosuje świadomą konfabulację i przetworzenie zasłyszanych historii oraz kontekstów. Mieszka w małym mieście, które traktuje jako pracownię oraz ważne źródło odniesień i inspiracji. Finalista konkursów m.in: Nagroda Fundacji Vordemberge-Gildewart (2018), Talenty Trójki (2017), Przypływ. Młoda polska sztuka (2016), Konkurs Fundacji Grey House (2016). W 2018 nagrodzony stypendium małych miast (Stypendium Powiatu Tarnogórskiego). Reprezentowany przez Galerię Szara.

 

 

 

__________________________________________________________________________________________

 

Patrycja Orzechowska. Lepiszcze i rękoczyny

współpraca: Areszt Śledczy w Bytomiu

 

Strach znika po pierwszych pięciu minutach wspólnej pracy i rozmowy z ośmiorgiem osadzonych. Nie musimy się znać, nie musimy mieć tych samych poglądów na życie. Jesteśmy z nimi, a po drugiej stronie są „gady”. Jak karty w talii rzucone przeciwko sobie. W systemie skandynawskim osadzeni jedzą razem ze strażnikami wspólne posiłki. Na ostatnie zajęcia chciałyśmy przynieść skromny poczęstunek, aby wspólnie zasiąść do stołu. To niestety okazało się zbyt skomplikowane. Zjedliśmy skórkę z chleba oraz ryż – materiały, z których wspólnie tworzyliśmy nasze rękoczyny. Pożegnaliśmy się, doradzając sobie wzajemnie jaką przeczytać książkę. W areszcie najwięcej czyta się kryminałów…

 

Patrycja Orzechowska – artystka wizualna, autorka książek artystycznych; zajmuje się fotografią, kolażem, instalacją, zbieractwem i grafiką; absolwentka grafiki na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku; aktualnie doktorantka na Interdyscyplinarnych Studiach Doktoranckich Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu; wielokrotna stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Marszałka Województwa Pomorskiego i Prezydenta Miasta Gdańska. Jej prace były prezentowane na kilkudziesięciu wystawach indywidualnych i zbiorowych. Założycielka wydawnictwa JAMI Issue. Mieszka i pracuje w Gdańsku.

 





Exception: Form_Comment::__construct reqire form_id param