Maestro Żegalski w Muzeum Magicznego Realizmu

Uczeń Jerzego Dudy-Gracza, przyjaciel Franciszka Starowieyskiego, który przez lata namawiał go do powrotu do kraju. Współtwórca Tercetu Nadętego, w którym wraz z Piotrem Naliwajką i Januszem Szpytem kpili wręcz ze sztuki współczesnej, a przede wszystkim z nurtu abstrakcyjnego. Każe do siebie mówić Maestro Leszek Michał Anioł Buonarotti Żegalski. Jeden z tych twórców malarstwa, którego dzieła albo budzą zachwyt, albo niechęć. Ale na pewno nikogo nie pozostawiają obojętnym.
image fot. mat. prasowe organizatora

Wydaje się, że okres buntu Leszek Żegalski ma już za sobą. Choć do dziś środowisko szeroko pojętej sztuki pamięta jego artystyczne prowokacje. Między innymi, jeszcze jako student w toaletach Luwru porozwieszał swoje pejzaże, informując później znajomych, że jego prace znajdują się w największym muzeum świata. Kiedy indziej w Kolonii obok prac kubisty Georges’a Braque’a zawiesił swój obraz. Pracownicy muzeum zorientowali się dopiero po kilku dniach, że mają „nadwyżkę”. Leszek Żegalski jest twórcą obrazu „Opus Dei”, na którym Chrystus siedzi na toalecie. A jego pracę „Epizod bitewny, czyli sraczka samuraja” przedstawiającą kucającego na polu człowieka w zbroi i kasku motocyklisty, kupił koncern Yamaha. Maestro Żegalski jest znanym portrecistą. Namalował portrety m.in. tenisisty Borisa Beckera, królowej belgijskiej Beatrix, Tiny Turner, Romana Polańskiego, Michaela Jacksona, Aleksandra Kwaśniewskiego.

 

Malarstwo Żegalskiego określa się mianem neorealizmu egzystencjalnego. Artysta lubi alegorie, ale nie rezygnuje przy tym z wiernego, wręcz fotograficznego odtworzenia rzeczywistości. Jego obraz chłopa jadącego furmanką, który wiezie ofiarę motocyklowego wypadku nazwany „Wartki Jonek, czyli wypadek motocyklisty” zdobył w 1988 roku Grand Prix na Ogólnopolskiej Wystawie Młodej Plastyki Arsenał.

 

– Sam nie wiem, co jest sztuką – mówi Maestro Żegalski. – To pojęcie można różnie definiować. Dla mnie sztuka jest czymś, co sami sobie wymyśliliśmy z egocentrycznych pobudek, by podkreślić swoją wyższość. Nie zgadzam się z takim nobilitowaniem sztuki. W moim odczuciu w sztuce najważniejsze są umiejętności. Liczy się technika, warsztat i talent.  Nie można jednak zapominać o miejscu i czasie. Epoka, w której tworzy artysta, ma kluczowe znaczenie. W moim odczuciu wartością sztuki jest robienie czegoś bardzo dobrze, doskonale.

 

O tym, jak dobrze czy wręcz doskonale maluje Leszek Żegalski będziemy mogli się przekonać od 7 marca w „Ochorowiczówce” Muzeum Magicznego Realizmu w Wiśle. Wystawa potrwa do 31 marca 2019. W tym roku po wystawie Rafała Olbińskiego to już drugie duże wydarzenie artystyczne w „Ochorowiczówce”, gdzie na co dzień możemy podziwiać największy w kraju zbiór prac (malarstwo, rzeźbiarstwo, grafika) z obszaru magicznego realizmu. W wernisażu 6 marca udział weźmie osobiście Maestro Żegalski.

 





komentarze

dodaj komentarz
jeszcze nie dodano komentarza
dodaj komentarz