„Nieznane arcydzieła, nieznani mistrzowie. Malarstwo barokowe na Śląsku na nowo odkryte”

Znalezione w kościołach i klasztorach, odkryte na plebaniach i w muzealnych magazynach, prawdziwe perły malarstwa barokowego na Śląsku. Trzydzieści znakomitych dzieł, wśród nich nieznane wcześniej obrazy autorstwa wybitnych artystów: Karla Škréty Starszego, Karla Dankwarta, Johanna Claessensa, Johanna Heinricha Kynasta oraz twórców dotąd nieznanych, a dziś zaliczanych w poczet śląskich mistrzów pędzla: Johanna Conrada Pöhla, Ignazego Depée czy Johanna Georga Ernsta oglądać można w Muzeum w Gliwicach do 1 października 2017.
image Michael Willmann, Św. Augustyn, lata 90. XVII wieku, Klasztor Sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej we Wrocławiu, fot. Wojciech Turkowski

Na gliwickiej wystawie można zobaczyć najbardziej spektakularne z odkryć, jakich dokonano w trakcie trwającego pomiędzy 2012 a 2016 rokiem projektu badawczego „Malarstwo barokowe na Śląsku”, finansowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki. Rezultaty badań, prowadzonych przez polsko-czeski zespół historyków sztuki, którym kierował profesor Andrzej Kozieł z Uniwersytetu Wrocławskiego, przeszły najśmielsze oczekiwania. Kwerendy terenowe i archiwalne, przeprowadzone na polskim i czeskim Śląsku, wydobyły na światło dzienne setki nieznanych wcześniej dzieł malarstwa barokowego oraz przywróciły pamięci wielu malarzy działających na tym terenie w XVII i XVIII wieku. Znaczenie tych odkryć jest tak duże, że o malarstwie barokowym na Śląsku nie sposób już myśleć inaczej, niż jak o fenomenie na skalę europejską i jednym z najcenniejszych elementów naszego kulturowego dziedzictwa.

 

Prawdziwą ozdobą ekspozycji jest odnaleziony w klasztorze Urszulanek we Wrocławiu obraz Michaela Willmanna, zwanego śląskim Rembrandtem, wirtuozersko namalowane przedstawienie św. Augustyna, Ojca Kościoła.

 

Oglądając zgromadzone w siedzibie Muzeum w Gliwicach obrazy aż trudno uwierzyć, że są to dzieła wykonane na prowincji monarchii habsburskiej, jaką w tamtym czasie był Śląsk. Można bowiem odnieść wrażenie, że to malarskie prace, które powstały raczej w którymś z centrów artystycznych ówczesnej Europy. Sprawia to ich zadziwiająco wysoki poziom artystyczny, świadczący o wybitnych malarskich umiejętnościach twórców. Zwiedzający wystawę mają więc wyjątkową sposobność obcowania ze sztuką wyrafinowaną pod względem artystycznym i ideowym, mogą przyjrzeć się z bliska znakomicie skomponowanym obrazom o złożonej strukturze – świetnie ukazanym postaciom ludzkim, pełnym ekspresji gestom i mimice twarzy, mistrzowskiemu światłocieniowi nadającemu przedstawieniom tajemniczą aurę, śladom wirtuozerskiego, niekiedy wręcz brawurowego prowadzenia pędzla.

kurator wystawy, profesor Andrzej Kozieł

Płótna prezentowane w Willi Caro świadczą również, iż malarstwo na Śląsku nie miało wyłącznie charakteru religijnego, czy też ograniczało się do przedstawień portretowych – jak zwykle się sądzi – lecz także sięgało do tematyki mitologicznej i rodzajowej, martwych natur i pejzaży. Dziełem charakteryzującym się urokliwą rodzajowością jest „Dziewczynka z synogarlicą” namalowana przez Johanna Georga Ernsta, czynnego w Oleśnicy nadwornego malarza książąt oleśnickich. Unikatowa jest także „Panorama Cieplic Śląskich” o szerokości aż 3 metrów, na której z niezwykłą wiernością ukazano nawet najdrobniejsze szczegóły wyglądu tej uzdrowiskowej miejscowości w końcu XVII wieku. Zwiedzając ekspozycję warto pamiętać, że spora część z prezentowanych dzieł to prace nieznanych wcześniej mistrzów, którzy dzięki wysiłkom badaczy zostali wydobyci z wiekowego zapomnienia. Ignaz Depée, Johann Georg Ernst, czy Johann Conrad Pöhl, jeszcze kilka lat temu byli kompletnie zapomnianymi twórcami, których dzisiaj uznajemy za jednych z najlepszych i najciekawszych malarzy, jacy działali na Śląsku w tamtej epoce.

 

Dzięki życzliwości właścicieli obrazów w Muzeum w Gliwicach udostępniono zwiedzającym po raz pierwszy, jednocześnie, w nowej, chociaż tymczasowej przestrzeni ekspozycyjnej efekty długotrwałych badań i poszukiwań naukowców w „materialnej” postaci – wspaniałych dzieł, które zwykle pozostają niedostępnymi, ukryte w cieniu wnętrz kościelnych i klasztornych czy w magazynach muzeów. Dla Muzeum w Gliwicach oraz dla wszystkich miłośników sztuki, którzy zagoszczą w jego progach jest to niezwykłe wydarzenie.

Anna Kwiecień, kurator wystawy





komentarze

dodaj komentarz
jeszcze nie dodano komentarza
dodaj komentarz