Jan Możdżyński „Strapon Stories”

Galeria Szara zaprasza 12 kwietnia na wernisaż wystawy „Strapon Stories” Jana Możdżyńskiego.
image

Wiktoria Kozioł
„Czego dama pragnie, czyli dodatek jako cnota”

 

To nie będzie kolejna historia à la Pianistka Elfriede Jelinek o sadomasochistycznych upodobaniach seksualnych jako wyrazie przemocowości smutnego i hierarchicznego społeczeństwa. Bondage, unieruchomienie związane z krępowaniem ciała, nie jest w malarstwie Jana Możdzyńskiego wyrazem marazmu i ograniczeń. To nie metafora dążenia do utrzymania społecznego status quo, raczej powrót do transgresyjnego aktywizmu. Odgrywanie podporządkowania i dominacji ma na celu zmianę społeczną i rozwój jednostki. Zamiany ról „na niby” wzmacniają poczucie sprawczości, pozwalają na zdrowy balans między kontrolą a akceptacją niepewności, uświadamiają umowność nadawanych etykiet i porządków. Coraz więcej wyników badań interpretuje się jako sygnał, że osoby praktykujące BDSM (ang. bondage & discipline, sadism & masochizm: związanie i dyscyplina, sadyzm i masochizm) jako grupa przejawiają mniej zaburzeń psychicznych niż ci, którzy nie angażują się w taką aktywność. Są także ogólnie bardziej ugodowi, co może sugerować, że pełnione w trakcie seksualnej aktywności role nie są automatycznie powielane w innych sferach życia.

 

Praktyki BDSM i krytyczne nurty pornografii (wykraczające poza nierzeczywiste i patriarchalne schematy) nie mają być wyrazem traumy, ale kondycji rozwijającej się harmonijnie jednostki. Praktyki seksualne są obszarem realizowania określonych wartości, stają się wyrazem przekonań politycznych i społecznych: wyczulenia na złożoność tożsamości i akceptację różnic międzyludzkich oraz popularyzowanie ekspresji seksualności łamiącej stereotypy. Tekstualne i wizualne narracje mogą być narzędziem walki z podwójnymi standardami moralnymi i drobnomieszczańską pruderią, a także sposobem wszczęcia dyskusji z zakresu seksuologii. Jak pisała Gayle S. Rubin w klasycznym tekście Thinking Sex, negocjowanie ekspresji erotyzmu w niektórych okresach historycznych staje się bardziej polityczne. Przytaczane przez autorkę wymierzone w mniejszości seksualne hasła amerykańskich kampanii politycznych z końca lat siedemdziesiątych („Chrońmy nasze dzieci”), przypominają współczesne polskie dyskusje, na których tle twórczość Jana Możdżyńskiego staje się głosem w społecznej debacie. Nie jest to głos z porządku racjonalnego (nie należy uznawać, że to wada), lecz sensualnego, perswazyjnego i afektywnego.

 

Nazwy form zachowań seksualnych i gadżetów nie mają często polskich odpowiedników, tak jakby można było ukryć swoje zażenowanie za sformalizowanym, obco brzmiącym terminem (fisting, rimming, petting, strapon, dildo). Z drugiej strony, to wyraz uniwersalnych aspiracji użytkowników/użytkowniczek języka czy po prostu kwestia prostoty i wygody. Do takich praktyk zalicza się queening, modny współcześnie na seksualnych salonach, obserwowany już na ich odpowiednikach w starożytnym Egipcie i w domach publicznych dla kobiet w Japonii. Praktykowały go damy z wyższych klas, które mogły sobie pozwolić na męskich niewolników. Pozycję po polsku nazwać by można księżniczkowaniem lub damowaniem (królowanie i tronowanie nie ma formy żeńskiej). Polega ona na siadaniu przez kobietę na twarzy drugiej osoby, która stymuluje oralnie jej genitalia. W czasach niedostępności antykoncepcji quenning był wygodny zwłaszcza w czasie nieobecności mężów, gdyż umożliwiał seksualne zaspokojenie bez ryzyka zajścia w ciążę. Jan Możdżyński przedstawia ten rodzaj praktyki seksualnej jako narzędzie emancypacji kobiet, malując tron przeznaczony do queeningu, specjalnie zaprojektowany mebel. W serii obrazów malarz tworzy seksualne narzędzia, wpisujące się w wartości kultury BDSM, ale także twórczo ją przekształcające. Nie znajdziemy tu tylko stereotypowej czarnej skóry i lateksu, seksualne aparaty mają organiczne, miękkie kształty i żywe, kampowe kolory. Róż w kontekście męskiej twórczości aktywnego uczestnika spotkań grup BDSM zyskuje nowe znaczenie, odmienne od pierwszych skojarzeń ze sztuką feminizmu esencjalistycznego, kojarzy się między innymi z flagą osób transpłciowych. Dziwaczne, humanoidalne konstrukcje są przedstawiane jako pomniki, które gloryfikują doświadczenie seksualne w przestrzeni publicznej (wyobraźmy sobie, że pomysł taki staje się rzeczywistością w Polsce, w której 30 % rodziców nigdy nie rozmawia na żadne tematy seksualne z dziećmi!). Możdżyński czerpie z nurtu propornograficznego, wykorzystując odniesienia do ikonicznych postaci, takich jak Rob Zombie i jego kreacja Draguli, czy Annie Sprinkle, producentki, aktorki i seksualnej edukatorki, jednej z twórczyń krytycznej pornografii. Malarz komentuje role z zakresu BDSM, których centralną figurą staje się dominatrix, kobieta dominująca w relacji.

 

Tytuł Strapon Stories odnosi się do seksualnego gadżetu, słowo niefortunnie tłumaczone jest na język polski jako „proteza penisa”. W tym ujęciu kobiece ciało naznaczone jest brakiem, dokładnie w taki sposób, w jaki interpretował to Sigmund Freud. Strapon, pas z przytwierdzonym sztucznym członkiem, jest jednak dla Możdżyńskiego narzędziem do tworzenia relacji seksualnych, wykraczających poza normatywne myślenie o braku lub nadmiarze. To dodatek dostępny dla wszystkich, niezależnie od płci, chociaż Możdzyński to przede wszystkim feminista, skupiony na sposobach emancypacji kobiet – rzadki typ współczesnego artysty, na szczęście coraz częstszy.

 

Jan Możdżyński zajmuje się malarstwem, ukończył warszawską ASP w pracowni Jarosława Modzelewskiego. Żyje i pracuje w Warszawie.





komentarze

dodaj komentarz
jeszcze nie dodano komentarza
dodaj komentarz