Teatr Konesera w Teatrze Małym: „Zapolska Superstar (czyli jak przegrywać, żeby wygrać)”

Kolejnym spektaklem z cyklu Teatr Konesera w Teatrze Małym będzie „Zapolska Superstar (czyli jak przegrywać, żeby wygrać)” Teatru Dramatycznego im. Szaniawskiego z Wałbrzycha.
image fot. materiały organizatora

Dlaczego „Zapolska superstar”?

A choćby dlatego, żebyśmy wszyscy przestali widzieć w tytułowej bohaterce jedynie autorkę „Moralności pani Dulskiej”, którą kazano zakuwać nam w szkole i jeśli nie trafiliśmy na dobrego polonistę – albo na dobry teatr! – obrzydzono nam skutecznie na całe życie jako przedpotopową ramotę. To kompletnie niezasłużona krzywda. Gabriela Zapolska, aktorka, powieściopisarka, publicystka, skandalistka, bojowniczka o prawa kobiet działała przed stu laty (żyła w latach 1857-1921), ale gdy poczytać jej biografię i najlepsze teksty, zda się żywsza i współcześniejsza od całego mnóstwa nudziarzy i nudziarek, których mamy dziś na co dzień. Z czego wniosek, że przez te sto lat pozornie zmieniło się wszystko, a tak w istocie – może grubo mniej, niż nam się zdaje?
Wiedzą o tym feministki, które „sztandar ze spódnicy” Zapolskiej używają chętnie jako jedno ze swoich haseł. Także w wałbrzyskim spektaklu są dowcipne i zjadliwe sceny, w których świadoma swej siły kobieta-artystka staje (w rzeczywistym procesie sądowym) naprzeciwko zadufanych, pełnych nonszalanckiej pewności siebie, chamskich w swej lekceważącej postawie facetów – i rozkłada ich na łopatki. Ale redukowanie bohaterki do roli emancypacyjnej agitatorki też byłoby krzywdzące i dla niej, rzeczywistej, i dla jej wizerunku w spektaklu. Zapolska przenikliwie i bezlitośnie ścigała i piętnowała przede wszystkim zakłamanie w życiu społecznym. Obnażała konwenanse czyniące ludzi niewolnikami wymuszonych zachowań i więźniami niechcianych ról społecznych – niekiedy na całe życie. Portretowała super-egoizmy (tak męskie jak i babskie; w tych obserwacjach była sprawiedliwa) nieuchronnie prowadzące do wzajemnego unieszczęśliwiania się partnerów. Może i niechcący – ale co to zmienia? Ponad wszystko nienawidziła głupoty. Jednej ze swoich najlepszych sztuk zatytułowanej „Ich czworo” dała podtytuł „Tragedia ludzi głupich” i można by tę formułę rozciągnąć właściwie na wszystkie krucjaty, które prowadziła i w twórczości, i w życiu. Jest w tych słowach złość, jest drwina – ale jest i smutne współczucie dla bliźnich zadających sobie głupi ból.
Ktoś kto widzi destrukcyjną nierozumność otoczenia i umie o tym dotkliwie mówić w twórczości, nie ma łatwego życia. Nie miała go i Zapolska. Artyści z Teatru im. Szaniawskiego w Wałbrzychu opowiadają o jej szamotaninie, klęskach i zwycięstwach sięgając po formę swego rodzaju koncertu punk-rockowego. To nie jest grzeczne widowisko biograficzne: urodziła się…, działała…, zmarła…, to jest pełna ognia i pasji opowieść współczesnego teatru o kobiecie mu ideowo bliskiej. Są trzy Zapolskie w widowisku obrazujące różne fragmenty jej osobowości. A wśród pojawiających się na estradce panów jest też w lekko karykaturalnym, komediowym epizodzie Henryk Sienkiewicz we własnej osobie. Jego sceniczny wizerunek okazał się na tyle inspirujący, że w zeszłym sezonie wałbrzyski teatr przygotował swego rodzaju kontynuację, której autor „Trylogii” jest już głównym bohaterem. Jeśli sposób teatralnej rozmowy o ważnych postaciach z przeszłości spodoba się tyskiej widowni w „Zapolskiej”, to i „Sienkiewicz superstar” ma szansę trafić w przyszłości do repertuaru „Teatru Konesera”. A na razie głos ma szalona Gabriela.

Jacek Sieradzki

 

 

„Zapolska Superstar (czyli jak przegrywać, żeby wygrać)”

Teatr Dramatyczny im. Szaniawskiego z Wałbrzycha

tekst i dramaturgia: Jan Czapliński
reżyseria: Aneta Groszyńska
scenografia i kostiumy: Tomasz Walesiak
muzyka: Marcin Liwień
choreografia: Katarzyna Zielonka

występują: Sara Celler-Jezierska, Joanna Łaganowska, Irena Sierakowska, Rafał Kosowski, Piotr Mokrzycki, Filip Perkowski

 

 

 





komentarze

dodaj komentarz
jeszcze nie dodano komentarza
dodaj komentarz