Jan Dziaczkowski. Pozdrowienia z wakacji

Od 4 września w Czytelni Sztuki w Gliwicach oglądać będzie można wystawę prezentującą trzy cykle prac artysty: tytułowe Pozdrowienia z wakacji oraz Keine Grenze i Małpi Dwór.
image Jan Dziaczkowski, Chłopcy z Malagi pozują na plaży ze swymi dziewczętami z cyklu Pozdrowienia z wakacji, 2003–2007 © Aleksandra Dziaczkowska, Monika Klonowska, Julian Klonowski

Pierwsze prace z cyklu Pozdrowienia z wakacji Jan Dziaczkowski zaczął tworzyć w wieku lat 18 po powrocie z wyjazdu do Normandii, gdzie trafił do Domu Jacquesa Préverta – muzeum francuskiego poety, scenarzysty i autora surrealistycznych kolaży. Wówczas rozpoczęła się trwająca całe życie przygoda młodego artysty z kolażem, techniką w której z czasem zyskał miano niekwestionowanego mistrza. Swoje najważniejsze prace tworzył w sposób tradycyjny, przy pomocy papieru, skalpela i kleju, jednocześnie realizując liczne prace dla magazynów ilustrowanych, gdzie zamieszczane były jego cyfrowe montaże. Dziaczkowski przyczynił się do odrodzenia popularności kolażu wśród młodego pokolenia artystów w Polsce, a wśród międzynarodowego grona krytyków i historyków sztuki porównywany jest do takich klasyków tej techniki jak Hanna Hoch, Linda Sterling czy John Stezaker.

 

Na wystawie Pozdrowienia z wakacji prócz tytułowego cyklu prezentujemy dwie inne serie prac: Keine Grenze oraz Małpi Dwór, które łączy ze sobą wspólna dla wszystkich trzech cykli zabawa w tworzenie alternatywnych wersji europejskiej kultury. Tytuł wystawy nawiązuje również do zwyczaju wysyłania pocztówek z podróży, które Dziaczkowski kolekcjonował i używał jako podstawy do tworzenia większości swoich prac. Wystawa w Czytelni Sztuki jest pierwszą od czasu tragicznej śmierci Jana Dziaczkowskiego indywidualną prezentacją jego kolaży, a także zapowiedzią dużej ekspozycji monograficznej poświęconej jego twórczości, która odbędzie się w październiku 2015 roku w Galerii Narodowej Zachęta w Warszawie.

 

Niepowtarzalny klimat Pozdrowień z wakacji znakomicie oddają tytuły poszczególnych prac, w których Dziaczkowski zestawia ze sobą postaci klasycznej historii sztuki z motywami współczesnej kultury: Gioconda Tatrzańska, Święty Łukasz szkicujący Matkę Boską w Cannes, Wizja Witkacego po wizycie w pracowni Picassa. Z kolei w serii Keine Grenze Dziaczkowski dokonuje demontażu Europy proponując jej inną, alternatywną wersję, która mogłaby się ziścić gdyby wpływ sowieckiej Rosji na kraje Europy Zachodniej nie zatrzymał się na żelaznej kurtynie. Krzywa wieża w Pizie otoczona wielkopłytowymi blokami mieszkalnymi, socrealistyczny wieżowiec, przypominający warszawski Pałac Kultury i Nauki dominujący nad wzgórzem Montmarte w Paryżu, robotnice taszczące rozmaite narzędzia pracy rześko przemierzają salony Luwru – to zaledwie kilka z wielu motywów składających się na niepokojącą groteskę cyklu Keine Grenze. Mistrzostwo autora przejawia się nie tylko w celności intelektualnego konceptu, ale także w sposobie budowania iluzorycznego świata i jego architektonicznej przestrzeni, która choć sklejona z różnych elementów wydaje się całkowicie naturalna, powodując, że oko widza bez trudu odnajduje się w narzuconej przez autora nieistniejącej perspektywie. Wystawę zamyka cykl Małpi dwór, któremu materii dostarczyły pocztówki przedstawiające Carskie Sioło – rezydencję carów Rosji, zbudowaną w XVIII wieku w pobliżu Petersburga. Na kolażach pałacowe komnaty zamieszkuje stado małp, które w pełnych przepychu salach wydają się być u siebie, na swoim miejscu. Na jednej z prac szkielet w tanecznym geście obejmuje kolumnę stojącą u stóp monumentalnych schodów, przywołując średniowieczny motyw danse macabre, tańca śmierci. Takie zestawienie natury i kultury przywołuje na myśl obrazy ruin cywilizacji z grafik Piranesiego, artysty i architekta, który tworzył swoje dzieła w czasie, gdy powstawały pałace rosyjskich carów. Współcześnie, w kontekście wydarzeń mających miejsce za naszą wschodnią granicą, prace Dziaczkowskiego ujawniają swój krytyczny potencjał i mogą być odczytane jako ironiczny komentarz do sytuacji nadużywania władzy.

 

Niezależnie od tematyki kolaże Dziaczkowskiego charakteryzuje erudycja, dowcip i doskonałe wyczucie materii. Uwodzą zarówno jako niepowtarzalne obiekty stworzone poprzez zręczne cięcia skalpela, jak również jako świadectwo swobodnej myśli autora, zachęcającego do zabawy, otwierania się na alternatywne rzeczywistości i snucia ironicznych narracji o sobie samym.

 

Karol Hordziej

 

Jan Dziaczkowski urodził się w 1983 roku w Warszawie. W 2007 roku ukończył studia na Wydziale Malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem prof. Krzysztofa Wachowiaka. Malarz, fotograf, ilustrator i twórca kolaży – w ciągu zaledwie kilku lat Dziaczkowski dał się poznać jako jeden z najbardziej utalentowanych młodych polskich twórców. Szczególne uznanie przyniosły mu kolaże wykonywane tradycyjną techniką, obecnie znajdujące się w licznych prywatnych kolekcjach, a także ilustracje, które tworzył dla pism muzycznych, społecznych i kulturalnych, m.in. dla „Machiny”, „Architektury”, „A4”, „Ha!artu” i „Przekroju”. Dziaczkowski brał również czynny udział w artystycznym życiu Warszawy; w latach 2004–2007 współtworzył nieformalną grupę Pracownia Nuku; jest również autorem instalacji zrealizowanych w klubokawiarniach PKP Powiśle oraz Chłodna 25. Zginął we wrześniu 2011 roku podczas wspinaczki w Tatrach.





komentarze

dodaj komentarz
jeszcze nie dodano komentarza
dodaj komentarz