NOSPR / Festiwal Katowice Kultura Natura

image fot. Felix Broede

dyrygent: Gabriel Chmura

wykonawcy: NOSPR, Chór NFM, Chór Polskiego Radia w Krakowie, Chór Kaunas, Chór męski Opery i Filharmonii Podlaskiej

Anna Gabler – sopran

Yvonne Naef – mezzosopran

Thomas Mohr – tenor

Dan Karlström – tenor

Ralf Lukas – bas-baryton

Dietrich Henschel – narrator

 

program:

Arnold Schönberg – Kantata dramatyczna „Gurrelieder”

 

Przed koncertem, o godz. 18.45 w sali kameralnej, Towarzystwo Przyjaciół NOSPR zaprasza na spotkanie z Alicją Kotyl, która omówi wykonywane tego wieczoru utwory.

 

Premiera „Gurrelieder” (1911) była triumfem Arnolda Schönberga. Sukces ten smakował jednak gorzko. Na prawykonanie (w lutym 1913) przyjechał z Berlina, dokąd przeniósł się, bo w Wiedniu jego nowoczesnej muzyki nie rozumiano. „Gurrelieder”, pisane w latach 1900–1903, utrzymane były jeszcze w stylu romantycznym. Schönberg porzucił tę partyturę, by wrócić do niej dopiero w latach 1910–1911, na co niemały wpływ miała chęć konkurowania z Mahlerowską „Symfonią tysiąca”. Do historii przeszło zachowanie kompozytora: wywoływany przez wiwatującą publiczność wszedł na scenę i z zimną krwią ukłonił się głęboko… w stronę orkiestry. „Gurrelieder” to kantata dramatyczna do tekstu poety duńskiego Jensa Petera Jakobsena. Swój epicki poemat oparł on na średniowiecznej historii króla Waldemara IV, który kochał się w Tove, zamordowanej później na polecenie zazdrosnej królowej Helwigi. Wiele tu epizodów lirycznych, jakby samodzielnych pieśni orkiestrowych. Przejmujący jest fragment, w którym gołąb leśny oznajmia królowi śmierć Tove. Część trzecia przedstawia scenę niesamowitą: Waldemar wzywa do powrotu na ziemię swych zmarłych wasali wraz z wojskiem, które otacza jego zamek Gurre. W finale znajdzie się hymn do słońca, w którym Schönberg wprowadził partię recytatora. Ale na prawdziwą puentę trzeba było czekać. Kilka tygodni po premierze Schönberg dyrygował muzyką swoją i swych uczniów. Wiedeńczycy pamiętali afront, jaki ich spotkał po wykonanu Gurrelieder. Koncertu nie udało się doprowadzić do końca. W czasie bójek publiczność zdemolowała salę Musikverein, a gorące głowy musiała chłodzić policja. [Marcin Trzęsiok]

 

 





komentarze

dodaj komentarz
jeszcze nie dodano komentarza
dodaj komentarz