Z czterech stron świata. Kolekcja Katarzyny i Andrzeja Pilotów

Wystawa daje posmak przygody, bo czyż podróżowanie do różnych zakątków naszego globu nią nie jest? Dzięki zaprezentowanym na wystawie obiektom, są to lalki, maski, nakrycia głowy, instrumenty muzyczne, biała broń, kilimy, wyroby z tykwy – zwiedzający będzie mógł zapoznać się z pamiątkami, które pochodzą z wypraw Państwa Pilotów, bądź zostały im podarowane przez przyjaciół i znajomych, znających ich upodobania kolekcjonerskie.
image

Dla Katarzyny i Andrzeja wojaże są sposobem na życie, na rodzinne spędzenie czasu. Wnoszą nie tylko wiedzę, zgodnie z powiedzeniem „podróże kształcą”, ale również poszerzają wachlarz smaków, zapachów i innych doznań, które są charakterystyczne dla każdego kraju. O pierwszym wspólnym wyjeździe, który odbył się dwadzieścia trzy lata temu, mówią z sentymentem, była to bowiem ich podróż poślubna. Wybrali wówczas miasto zakochanych, czyli Wenecję. Stamtąd przywieźli małą lalkę, która miała być wspomnieniem miejsca, a stała się początkiem ich kolekcji. Od dziesięciu lat podróżują również z Piotrem, ich dwunastoletnim synem. Nie mogło stać się inaczej, także i on „łyknął bakcyla” kolekcjonerskiego. W jego pokoju można zobaczyć wiele pamiątek z wyjazdów, szczególnego kolorytu pomieszczeniu dodają liczne flagi, maski, miniatury znanych budowli, figurki, które również znalazły się na muzealnej wystawie.

 

Na pytanie dlaczego lalki stanowią główny trzon kolekcji, Katarzyna wyjaśnia, że zawsze miała do nich słabość. I chociaż w dzieciństwie miała ich sporo, rodzice nie szczędzili na nie środków, to sentyment otaczania się lalkami pozostał po dzień dzisiejszy. Teraz spełniają inną rolę niż niegdyś, każda z nich budzi wspomnienia. Kiedy Katarzyna prezentuje swoje zbiory rozpoczyna się długa opowieść. Prawie z każdą z nich są związane jakieś wydarzenia, a nawet przygody. Dla oglądającego – mała niepozorna laleczka, dla kolekcjonera ogrom wspomnień.

 

Większość lalek występuje w strojach ludowych, nawiązując tym samym do regionu, z którego pochodzą. Jest wśród nich wiele „przedstawicielek” z terenu Polski, ale również Europy i innych kontynentów. Barwne odzienie uświadamia bogactwo i różnorodność kulturową naszego globu. Wśród prezentowanych lalek, wykonanych z drewna, tkanin, włóczki, liści, tworzywa sztucznego, można m.in. zobaczyć: jakby zatrzymaną w ruchu, roztańczoną Hiszpankę; charakterystyczne dla Rosji matrioszki stylizowane na wiejskie dziewczyny, spacerującą z gracją parę kubańską - postać męska z nieodzownym cygarem; wyglądające groźnie, aczkolwiek zaliczające się do duchów szczęścia figurki, które powinny znaleźć się w każdym domu na Sri Lance; czy w końcu jeszcze bardziej budzące strach laleczki voo doo, i wiele, wiele innych, które koniecznie trzeba zobaczyć.

 

Trudno obojętnie patrzeć na maski, które wywołują w widzu skrajne emocje, aczkolwiek na pozór gniewnie przedstawiony Ganesha (bóstwo indyjskie z głową słonia), okazuje się poczciwym patronem uczonych i nauki, jak również bogiem obfitości i dobrobytu.

 

Pomiędzy obiektami, które zostały zakupione na straganach (w holu została zaprezentowana fotografia przedstawiająca „producentów lalek” na jednej z indyjskich ulic ) znajdują się i te, nabyte w antykwariatach stanowiące niebywałą gratkę dla zbieraczy tego typu pamiątek. Kolekcjonerzy pozyskują je również poprzez negocjacje cenowe, kiedy zauważą interesujący ich obiekt, tak jak to było z pozyskaniem lalki w mongolskiej restauracji.

 

Podczas Świętojańskiej Nocy Muzealnej, która została zaplanowana na 24 czerwca 2016 roku będzie okazja, by spotkać się z Katarzyną i Andrzejem i posłuchać ich ciekawych opowieści, bo nikt lepiej, niż oni sami, tego nie zrobi.

 

Ekspozycja będzie prezentowana w Muzeum w Tarnowskich Górach od 30 kwietnia do 26 czerwca 2016 roku.





komentarze

dodaj komentarz
jeszcze nie dodano komentarza
dodaj komentarz